Pole i chmury – kiedy niebo zaczyna mieć objętość

Kolejnym etapem po pracy z morzem było pole i chmury.Z pozoru spokojny, sielski temat.A w praktyce — ogromna lekcja obserwacji i cierpliwości. Najwięcej czasu spędziłam… na chmurach. Chmury to nie tylko biel To tutaj przyszło kolejne odkrycie, które totalnie zmieniło moje myślenie. 👉 Chmury rzucają na siebie cień.👉 I same sobie ten cień robią. Czyli: […]

Morze, fale i odkrycie, że nie są niebieskie – malowanie pastelami

Kolejnym obrazem w mojej drodze było morze.Fale.I jedno z największych odkryć do tej pory: 👉 fale są zielone. Musiałabyś zobaczyć moją minę, kiedy Elia powiedziała mi, żebym do malowania fal użyła… zielonego koloru.W mojej głowie było przecież oczywiste:morze = niebieskie. Nic bardziej mylnego. Kolor, który burzy schematy To był kolejny moment, w którym moje wyobrażenia […]

Suche pastele: pierwszy krok w kolor

Pierwszy obrazek w kolorze był dla mnie ogromnym przeskokiem. To był ten moment, na który czekałam.Bo przecież w teorii… kolor wydaje się łatwiejszy. Bardziej intuicyjny. Bardziej „przyjemny”. Nic bardziej mylnego. Kolor ≠ łatwiej Bardzo szybko okazało się, że wejście w kolor to: I że kolor wcale nie wybacza więcej — czasem wręcz przeciwnie. To był […]

Templo de Debod – Madryt zamknięty w ołówku

Kolejną przygodą na mojej drodze rysowania był Templo de Debod — jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków Madrytu.Robiony wyłącznie ołówkiem. Przeze mnie. To była naprawdę mega przygoda.Choć — ku mojemu zaskoczeniu — zdecydowanie mniej pracochłonna niż misie. (Serio, misie to był hardcore 😅). Zabytek, światło i odbicie w wodzie To, co było dla mnie szczególnie ciekawe […]

Misie – kolejna próba charakteru

Kolejną próbą mojego charakteru… były misie.Niby nic wielkiego – taka fajna rodzinka niedźwiadków.A jednak to był jeden z tych obrazów, nad którymi siedzi się bardzo długo. Nie wiem dokładnie ile – ale pamiętam jedno: to trwało. I to była prawdziwa przygoda. Pierwsze niedźwiedzie w życiu To był pierwszy raz w moim życiu, kiedy rysowałam: Nie […]

Kiedy zaczęła się prawdziwa przygoda z martwą naturą

Po poprzednich ćwiczeniach myślałam, że już trochę „kumam”, o co chodzi w rysowaniu ołówkiem.Myliłam się. Bardzo. Bo dopiero to, co przyszło później, było wejściem na zupełnie nowy poziom. Bodegon, który nauczył mnie cierpliwości Pewnego dnia Elia dała mi zdjęcie.Nie takie zwykłe.Ogromny bodegon – pełen detali, warstw, struktur, odbić, załamań światła i cieni.Tkanina, owoce, szkło, metal, […]